Katowice-Olsztyn 23.15 Autor: Jacek Podsiadło Pocišg przedzierał się przez noc jak niezmordowany łamacz szyfrów. Ulizany młodzieniec w końcu korytarza głono opowiadał bardzo kiepski dowcip grubej dziewczynie. Ja jadłem kanapkę z białym serem. Potem pili piwo a ja jadłem drugš kanapkę. Kiedy rozmawiali z konduktorem, jadłem trzeciš. Kiedy ja całował, nie miałem już kanapek. Nie czułem głodu ni sytoci. Nie czułem nic. z tomu W lunaparkach smutny, w lunaparkach mieszny
Kerk57