Get off on the Pain - Victoria Ashley, rodziały 0-5.pdf

(167 KB) Pobierz
Tłumaczenie nieoficjalne: Kaasiaax3
str.1
Tłumaczenie nieoficjalne: Kaasiaax3
PROLOG
Memphis
Biorę głęboki wdech i nakładam na twarz uśmiech, kiedy dostrzegam Jacka
opierającego się o swoją starą, zniszczoną ciężarówkę. To ta sama, którą miał gdy
go widziałem sześć lat temu, tyle że wygląda, jakby coś przy niej zrobił. Prostuje
się i uśmiecha, kiedy tylko widzi jak idę w jego stronę. Nie mogę nie zauważyć
zmian w jego wyglądzie. To idealne przypomnienie tego, ile przegapiłem przez te
wszystkie lata, gdy byłem w tym pieprzonym piekle.
- Dobrze cię widzieć, chłopcze – Jack dociera do mnie i daje mi krótki uścisk
przed tym, jak ściska mi ramiona. - Zgaduję, że nie mogę nazywać cię już
chłopcem. Nieźle napakowałeś tutaj mięśni. Dobrze wyglądasz, synu – Chwile mi
się przygląda, aż w końcu spogląda na napis za mną- Państwowe Więzienie- i ze
zmarszczonymi brwiami mówi. - Zabierzmy cię stąd, synu.
Nie mówiąc ani słowa, kiwam głową i wskakuję na siedzenie pasażera
zagubiony we własnych, pieprzonych, myślach. Minęło dużo czasu od kiedy
korzystałem z wolności, a te uczucie jest przytłaczające. Część mnie czuje się
wolna, podczas gdy pozostała nadal czuje się więźniem w moim sercu. Wiem, że
powinienem być szczęśliwy. Powinienem cokolwiek okazywać, ale nic nie czuję.
Część mnie umarła za tymi kratami, a pozostała część nie wie, jak sobie poradzić w
życiu. Już nie wiem, jak się żyje wśród normalnych ludzi.
Zaciskam szczękę i patrzę przez okno.
- Jedźmy. - mówię sztywnym głosem.
Po godzinie ciszy, Jack rzuca na mnie okiem, cały czas starając się utrzymać
wzrok na drodze.
- Przykro mi z powodu tego, jak sprawy się obróciły, Memphis. Chciałbym
wiedzieć, co jeszcze powiedzieć, ale nie wiem. Wszystko będzie teraz dobrze.
Będzie lepiej.
Patrząc na Jacka zauważam jego siwiejące włosy i krzywy nos. Jest jedynym
dorosłym, którego miałem po swojej stronie w czasie, gdy wszystko się popieprzyło
str.2
Tłumaczenie nieoficjalne: Kaasiaax3
i miałem ochotę się poddać. Jeden jedyny człowiek. Ten facet ma największe serce
w kręgu osób, które znam. Moja mama również tak o nim mówiła.
- Dzięki, Jack. Miałbyś coś przeciwko, jeśli bym przenocował u ciebie w tym
tygodniu? - rzuca na mnie okiem i potrząsa głową, odpowiadając na moje pytanie. -
Po prostu potrzebuję trochę czasu, zanim wrócę do domu. Nim zobaczę Alexa muszę
zebrać myśli oraz całe to gówno.
- Weź tyle czasu, ile potrzebujesz. Możesz pracować z moją ekipą budowlaną,
zanim znowu staniesz na nogi. Jesteś silny, Memphis. Sprawy się rozprostują. Alex
cię potrzebuje i o ile pamiętam, ty nigdy się nie poddajesz.
- Taa. To się nie zmieniło, Jack.
Kurwa, muszę być silny.
Lydia patrzy na mnie ze swojej pozycji na podłodze, powoli oblizując swoje i
tak zwilżone usta, kiedy powoli ściąga ze mnie bokserki.
- Mam zamiar dobrze się z tym bawić – szepcze, a jej oczy rozszerzają się,
kiedy uwalnia moją erekcję z czarnego materiału. Niemal wygląda na
zdenerwowaną teraz, kiedy widzi swoje wyzwanie.
- Obróć się – żądam. Bez pytań, okręca się na kolanach tak, że jest do mnie
plecami i prostuje się. Przenoszę dłoń na jej długie, czerwone włosy, szarpię jej
głowę i pocieram mojego kutasa o jej usta. - Chcę, żebyś go wzięła głęboko.
Dobrze, Lydio?
Kiwa głową w zrozumieniu. Dobrze. Musi wiedzieć, że pieprzę dla
fizycznego uczucia, i tylko dlatego.
- To jest wszystko, co się wydarzy między nami. Wyjeżdżam w przyszłym
tygodniu i nie chcę żadnych nieporozumień. Nie dam rady poradzić sobie teraz z
takim gównem. Czy to zrozumiałe?
Odpowiadając na moje pytanie, odchyla głowę najdalej jak może i owija język
wokół główki mojego kutasa.
- Tak. - Jej głos wydaje się zdesperowany i pełen potrzeby, kiedy pogląda w
str.3
Tłumaczenie nieoficjalne: Kaasiaax3
górę, by napotkać mój wzrok.
- Świetnie. - mówię chłodno.
Zamykam oczy i jęczę, kiedy wygina plecy i bierze mojego kutasa do buzi,
powoli prowadząc głowę w dół, aż bierze go głęboko. Na początku krztusi się
delikatnie, ale szybko dochodzi do siebie, kiedy zaczynam pocierać jej gardło,
relaksując je, podczas gdy odchylam jej plecy najdalej, jak będzie w stanie.
Pieprzcie mnie. Jest gibka.
Mogę zobaczyć moją grubość w jej gardle za każdym razem, gdy się
rozluźnia. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem jej zdolności. Znam Lydię od
dziesięciu lat- tak długo, jak znam Jacka- i nigdy nie spodziewałbym się czegoś
takiego po niej. Zawsze była tą słodką, niewinną dziewczyną z sąsiedztwa. Cóż,
teraz wydoroślała i najwyraźniej jest dobra w oralnej przyjemności.
Nie zamierzam kłamać... po sześciu latach potrzebuję tego gówna. Następną
sprawą jaką muszę się zająć, to odnalezienie Alexa i wydostanie nas z Crooked
Creek, zanim skończy jak ja, albo gorzej... umrze.
str.4
Tłumaczenie nieoficjalne: Kaasiaax3
ROZDZIAŁ 1
Lyric
Tydzień później...
Zaciskając szczypce na ustach Baily przypominam jej by wzięła wolny,
głęboki wdech tuż przed tym, jak pyciskam igłę do jej skórę, a potem szybko
wkładam w to miejsce kolczyk. Ledwo się wzdryga, kiedy zakręcam kulkę na końcu
metalu i muszę przyznać, że jestem z niej dumna. Liczyłam na to, że zacznie płakać,
od kiedy to może być w cholerę wrażliwa.
Wypuszcza urwany oddech i uśmiecha się do swojego chłopaka Landen'a,
podczas gdy ja zmywam krew z jej wargi i powtarzam jej tą samą gadkę o
poprawnej opiece w razie zakażenia, którą powtarzam dwadzieścia kilka razy
dziennie. To się nigdy nie znudzi. Okej, kłamałam. To jest nudne jak cholera.
- Ty seksowna suko. - mówię, z ironicznym uśmiechem, szczęśliwa, że po tym
wszystkim mam rację. Wyrzucając moje rękawiczki do kosza, sięgam za siebie po
lustro i przytrzymuję je jej, by obejrzała kolczyk. To gorące, siedzieć tuż przy jej
opuchniętej dolnej wardze. Powiedziałam jej, że mogę i tak zrobiłam, spędzić
ostatnie sześć miesięcy próbując ją przekonać do tego. - Idealne miejsce. Idealny
piercer. Co ci powiedziałam? Bez obaw.
Przechylając się, Bailey patrzy w lustro i sięga, by dotknąć jej wargi, ale
uderzam ją w rękę, przypominając jej o naszej wcześniejszej rozmowie. - Ała!
Cholera, zapomniałam! Wiedziałam, że mogłabym ciągle próbować to robić. -
skupia się na swoim odbiciu w lustrze i wypuszcza zadowolony pisk, kiedy
sprawdzam jej wargę pod każdym możliwym kątem.
- Kocham to! Łał. Trochę się martwiłam, że będę źle wyglądać z tym, ale
muszę przyznać, że wygląda gorąco. Miałaś rację, Lyric. Tym razem ci się udało.
- Nie pierdol - mówię sarkastycznie. – Następnym razem powinnaś mnie
szybciej słuchać.
- Tym razem - podkreśla szybko. – Nie byłabym taka dumna z posiadania
str.5
Zgłoś jeśli naruszono regulamin