Autor: Sara Osuchowska
- Aaaa... - krzyknęłam, widząc błysk, wpadający do mojego pokoju przez dachowe okno. Rozświetlił on całe pomieszczenie. Strach mnie sparaliżował, przez dłuższą chwilę nie mogłam złapać oddechu. Nienawidziłam burzy, a w dodatku dzisiaj byłam w domu sama jak palec. Gdy udało mi się już uspokoić oddech, ujrzałam następny błysk, potem grzmot i w tej samej chwili zgasło światło. O mało nie zemdlałam. Coś ścisnęło mnie w gardle...aha, to mój strach. Nieee, tylko nie to... . Nic nie widziałam w tych ciemnościach, cofnęłam sie o krok, aby się o coś oprzeć i udało mi się, napotkałam szafę. Osunęłam się na podłogę i zamknęłam oczy. Ze strachu cała drżałam, czułam, że mój żołądek z tych wszystkich wrażeń, zmienił się w jeden wielki supeł. Otaczała mnie głucha cisza, słyszałam jedynie przyspieszone bicie swojego serca. Bałam sie otworzyć oczy, ale nie miałam innego wyjścia. Odczekałam chwilę, aż wzrok przyzwyczaił mi się do ciemności i ruszyłam w stronę kuchni, w pozycji raczkującego dziecka. Wokoło mnie cały czas macałam ściany, żeby nie stracić orientacji. Gdy już wreszcie doczłapałam się do kuchenki gazowej, otworzyłam ją i wyjęłam latarkę. Przy odsuwaniu szuflady, strasznie zgrzytała. Hałas przeszył mnie na wylot i przez chwile siedziałam ogłuszona i oszołomiona. Po krótkiej chwili gdy odzyskałam trzeźwość mózgu, wyjęłam i włączyłam latarkę. W tym momencie jasne światło rozlało się po podłodze, oświetlając mi drogę. Niestety mała latareczka nie mogła zastąpić wielkiego strumienia światła płynącego z żyrandoli. Zamknęłam szufladę z równie głośnym zgrzytem i przeszłam do swojego pokoju, potykając sie po drodze o wszystko co leżało pod moimi nogami, jak również o nie same. Podeszłam do okna i po sekundzie odskoczyłam od niego jak poparzona. Włosy stanęły mi na głowie dęba. Coś mi się nie zgadzało, przed momentem była burza, a teraz widać jakby wielką czarną tkaninę przyczepioną tam wysoko, a na niej porozsypywane, małe, migoczące gwiazdy. Poczułam ból na swojej prawej ręce, gdzieś na wysokości ramienia...auuu...a no tak właśnie wbijałam sobie paznokcie ze strachu. Szczerze mówiąc wolałam obgryzać paznokcie niż wbijać je sobie w rękę, ponieważ ta pierwsza opcja była mniej bolesna.
osuszka