Modlitwa.doc

(31 KB) Pobierz
MODLITWA

 

MODLITWA

              Modlitwa, tak jak ją dzisiaj świadomie przeżywam, oznacza dla mnie rozmowę z moją Siłą Wyższą - oddaję się w moim najgłębszym wnętrzu czemuś „nieskończenie potężnemu". W moich codziennych głębokich modlitwach z Siłą Wyższą doświadczam coraz bardziej tego, że im prościej formułuję moją modlitwę, tym lepszy uzyskuję kontakt z Siłą Wyższą. Taka uczciwa i prawdziwa modlitwa nie jest już czymś, co zostało mi z zewnątrz w sposób dogmatyczny wpojone, ale czymś wypływającym bez jakichkolwiek manipulacji, ze mnie samego. Kiedy piszę te słowa „ze mnie samego", to przekonany jestem w tej chwili o tym, że moja Siła Wyższa jest we mnie obecna. Jeżeli tylko uda mi się uczciwie otworzyć dla mojej Siły Wyższej, wówczas też udaje mi się w bardo prosty sposób uzyskać głęboki kontakt z nią. Chciałbym w tym miejscu jeszcze raz z całą świadomością podkreślić: z chwilą, kiedy gotów jestem do uczciwego oddania się tej wielkiej Sile będącej w moim wnętrzu, wówczas modlitwa moja funkcjonuje w bardzo prosty sposób. Komplikacje zaczynają się dopiero wówczas, kiedy sam sobie zagradzam drogę poprzez moje egoistyczne myślenie. Nie chcę wtedy dopuścić do działania mojej wewnętrznej osobowości, gdyż mój egoistyczny rozum (przerośnięte ego) stoi temu na przeszkodzie. Wówczas jednak modlitwa moja nie odnosi żadnego skutku, gdyż nie pozwalam działać tej Sile, ale wręcz przeciwnie, staram się tą Siłą manipulować.

              Jeżeli teraz, wychodząc z przekonania, że moja, a także i twoja Siła Wyższa wogóle nie pozwala sobą manipulować, to dochodzę do wniosku, że modlitwa moja nie może w ten sposób funkcjonować.  Dlaczego jednak modlitwa moja nie może tak funkcjonować? Moje doświadczenie uczy mie, że moja Siła Wyższa, taka, jaką ją od kilku już 24-rech godzin przeżywam i odczuwam, jest obecna bez względu na to czy ją odczuwam i przeżywam, czy też nie. Nie jest to też Siła, która raz jest karzącą, a drugim razem kochającą. Ona po prostu jest obecna - Ona jest. Kocha mnie nieskończenie mocno. Chce dla mnie zawsze tylko tego, co najlepsze. Wierzę w to, że chce tego nie tylko dla mnie, ale także i dla ciebie i dla każdego człowieka - wręcz dla wszystkiego. Dlaczego więc ja wszystko tak bardzo komplikuję, a przedewszystkim w moim dostępie do Siły Wyższej? Ano dlatego, że z moim przerośniętym „ego" nie jestem wcale gotowy do tego, aby wewnętrznie uznać fakt, że istnieje ktoś, kto jest o wiele większy odemnie. Czy to naprawdę jest takie trudne? Tak, to jest niesamowicie trudne! Są dni, kiedy udaje mi się ustawić moją Siłę Wyższą na pierwszym miejscu, kiedy gotowy jestem do przyjęcia jej siły. Wtedy bez problemów udaje mi się przesyłać mą modlitwę do niej. Jest to „przesyłanie" z mojego odbiornika, tego który jest we mnie, do nadajnika - do NIEGO. Staje się też wówczas dla mnie całkowicie pewnym, że nadajnik znajduje się we mnie, w tobie, wszędzie. W takiej chwili odczuwam całkowicie świadomie, że istnieje we mnie pewna energia, która pomaga mi w tym, abym dzisiejszy dzień przeżył bez alkoholu.

              Tak więc, jeżeli tylko udaje mi się odstawić moje zbyt przerośnięte „ego" i pozwalam na działanie tej energii wewnątrz mnie, otwierają się przedemną drzwi umożliwiające mi lepsze i łatwiejsze spełnianie mych codziennych zadań. Drzwi do mojego lepszego życia otwieram ja sam. Ostatnimi czasy udaje mi się przeżywać coraz więcej takich udanych kontaktów z moją Siłą Wyższą. Z wiecznej zmarzłoci odtajają wartości, które na dzień dzisiejszy są dla mnie zupełnie niezbadanym lądem: uczciwość, zaufanie, tolerancja, pokora oraz zadowolenie. Moja wewnętrzna równowaga stabilizuje się. Potrafię więc lepiej przeżywać wszystkie moje „wyżyny i doliny"

              Od kilku już 24-rech godzin wyprowadziły się wszelkie depresje. Nauczyłem się przy pomocy tej energii wyrównywać moje życie uczuciowe. A wszystko to tylko dlatego, że gotowy się stałem do oddania siebie tej Sile Wyższej, która skłonna jest udzielać mi się zawsze, jeżeli tylko ja tę pomoc przyjmę.

              Gorzko już tego doświadczyłem i doświadczam jeszcze nieraz, o ile więcej trudu kosztują mnie wszystkie te „dzisiaj", w których wzdragam się przed przyjmowaniem tej pomocy. W takie dni też szukam kontaktu z Siłą Wyższą, ale jest to raczej szukanie powierzchowne.

              Czytam w książce „24 godziny", rozmawiam z moją Siłą Wyższa - analizując przy tym czekające mnie nowe „dzisiaj". Ale już krótko po porannej medytacji lecę w moich myślach w zupełnie fałszywym kierunku. Kontakt z moją Siłą Wyższą zostaje poprzez moje fałszywe myślenie mocno zakłócony. Znów w mojej głowie lęgną się myśli działające zakłócająco na moje wewnętrzne usposobienie. Każda myśl, czy to dobra czy też zła, wyzwala odpowiednie dla niej uczucia. Z chwilą jednak dojścia do głosu myśli aroganckich i gniewnych, kończy się moja równowaga wewnętrzna. Takie myśli działają w sposób bardzo przytłaczający na moją duszę. Dawniej, kiedy fazy takiego negatywnego myślenia trzymały mnie w swych kleszczach całymi dniami, wpadałem w bardzo głębokie depresje. Depresje te trzymały mnie tak długo, aż ja sam gotow byłem uwolnić się od nich. Dzisiaj udaje mi się wychodzić z fazy negatywnego myślenia o wiele prędzej. Wcześniej więc jestem gotowy do powiedzenia sobie: Walter, pędzisz znów w zupełnie fałszywym kierunku!. Wydaje mi się, że jest to bardzo ważny proces uczenia się, który w ciężkiej pracy przeprowadziłem sam na sobie i który jeszcze wciąż na nowo przeprowadzam.

              Nikt, ale to naprawdę nikt, oprócz mnie samego, nie jest w stanie wyciągnąć mnie z mojej negatywnej fazy myślenia. A mnie udaje się to tylko wówczas, kiedy uczciwie się o to staram - w modlitwie z moją Siłą Wyższą, jak to zaleca mi Krok Trzeci: oddając siebie i swoją wolę opiece tej Siły.

              Drogie przyjaciółki, drodzy przyjaciele, życzę wam z całego serca, abyście i wy odnaleźli dostęp do prostej modlitwy. Odnajdziecie go z chwilą, kiedy otwarcie i uczciwie odnajdziecie samych siebie.

 

Walter, alkoholik

 

umaczone z „SPUREN”

Grupa AA 24-constans

Gliwice

3

 

Zgłoś jeśli naruszono regulamin