LUCJAN~1.DOC

(179 KB) Pobierz
Lucjan Rydel Betlejem polskie

Lucjan Rydel Betlejem polskie

2

Tower Press 2000 Copyright by Tower Press, Gda ń sk 2000

3

PASTERZE

Akt I

4

Noc ksi ęż ycowa. Na niebie w stronie wschodniej ogromna gwiazda Bo ż ego Narodzenia,

od której wlecze si ę promienisty warkocz. Pastwisko poza wod ą , w g łę bi szereg

wierzb, za wierzbami na dalekim widnokresie bielej ą cha ł upy i rysuj ą si ę ciemno

na tle nieba sady. Przy trzodach, pas ą cych si ę w dali, pasterze porozk ł adali

si ę przy dogasaj ą cym ognisku i ś pi ą . Jeden tylko podrostek, Maciek, czuwa nad

pas ą cym si ę byd ł em.

5

Maciek

Jesce ja nie bac ę , zeby moje ocy Ogl ą da ł y kiedy takie ś licne nocy Jak dzisiejsa

nocka. Nie wiem, co si ę dzieje. Jesce gwiazdy ś wiec ą – o pó ł nocku dnieje...

Od gwiazdy Bo ż ego Narodzenia rozlewa si ę po niebie z ł ocista luna. Na ob ł okach

ukazuj ą si ę w dali anio ł owie w z ł ocistych dalmatykach, z trefionymi w ł osami,

z kwiatami i narz ę dziami muzycznymi w r ę kach; roztoczyli kr ę gi t ę czowych

skrzyde ł .

Maciek

przera ż ony

O dlaboga! S ł o ń ce ś wieci, Jakie ś wojsko z nieba leci, Zdaje mi si ę , ze ś

piewaj ą , Ogniem ziemi ę zapalaj ą .

I Chór Anio ł ów

Bóg si ę rodzi, moc truchleje, Pan niebiosów obna ż ony; Ogie ń krzepnie, blask ciemnieje,

Ma granice Niesko ń czony.

II Chór Anio ł ów

Wzgardzony – okryty chwa łą ,

Ś miertelny – Król nad wiekami...

Oba Chóry Anielskie

A S ł owo Cia ł em si ę sta ł o I mieszka ł o mi ę dzy nami!

II Chór Anio ł ów

W n ę dznej szopie urodzony,

Żł ób Mu za kolebk ę dano; Có ż jest? Czym by ł otoczony? Byd ł o, pasterze i siano.

I Chór Anio ł ów

Ubodzy, was to spotka ł o, Wita ć Go przed bogaczami...

6

Oba Chóry Anielskie

A S ł owo Cia ł em si ę sta ł o I mieszka ł o mi ę dzy nami!

Maciek

s ł ucha ł przera ż ony, przed ko ń cem pie ś ni anielskiej przypada ku ś pi ą cym

Gwa ł tu! Gwa ł tu, pastuszkowie, S ł yszcie! S ł yszcie, co wam powiem: Ogie ń si

ę b ł yska, A droga ś liska –

Ucieka ć ! Strachy! Strachy nad strachami! Jasno ść bije piorunami! O tam do kata!

Ju ż koniec ś wiata –

Ź le z nami!

Anio ł

Nie bój si ę , nie bój, Ma ć ku, pastuszko, Jake ś ty, takom ja u Boga s ł u ż k

ą . Zwiastuj ęć weso ł e lata,

Ż e si ę wam Zbawiciel ś wiata W Betlejem narodzi ł , tak s ł awnym mie ś cie, Wi

ę c Jego czym pr ę dzej przywita ć bie ż cie!

Chóry anielskie znikaj ą za ob ł okami.

Maciek

na wpó ł przytomny dopada budy, w której ś pi ą pasterze, i budzi najbli ż szego,

Stacha

Stachu!

Stach

zaspany

A cego?

Maciek

Wstawaj!

Stach

Co z ł ego?

7

Maciek

Nie z ł e ć to, ino gdzie ś wdzi ę cne g ł osy...

Stach

przewraca si ę na drugi bok

To wyskoc!

Maciek

Oj, wierz mi – w ogniu ca ł e niebiosy!

Stach

Ogrzej si ę !

Maciek

Zart na stron ę !

Stach

Cy prawda?

Maciek

Widzis ł on ę ?

Stach

zrywa si ę

A to co?! Daj mi sam sukman ę , Co w skok wstan ę ... Niech oko zobacy, Co to znacy.

O niesc ęś liwa ta godzina! Smutna ć to b ę dzie jaka ś nowina.

Maciek

daje sukman ę

Na! – ino wsta ń chyzo – nie bred ź wiele, B ę dzies mia ł wnet smutek, wnet wesele.

Stach

wychodz ą c z budy

A k ę dyz ta ł una, co tak o niej bredzis?

8

Maciek

Laboga, cy ś ś lepy, cy jesce nie widzis? Przetrzyj jeno ocy, poj ź ryj w praw ą

stron ę , Nad samym Betlejem wida ć wielk ą ł on ę .

Stach

Oj, prawda – juz widz ę , ale to nie zarty! Ty ś mi prawd ę mówi ł , ja by ł em uparty.

Mój Ma ć ku, mój ś licny, cóz my ucyniwa? Ja my ś l ę – najlepiej drugich pobudziwa.

Maciek

Dy pockaj no troch ę , nie chod ź jesce Stachu, Moze nadaremno narobi ł by ś strachu.

Sam sobie nie wierz ę , moze mi si ę marzy, Trzeba by uwaza ć , co si ę to tu zdarzy.

Stach

Ej, kiego kaduka b ę dzies d ł uzej ceka ł ? Ja krzykn ę na drugich, sam b ę d ę

ucieka ł ! Cym pr ę dzej, tym lepiej, ze byd ł o zajmiemy, Bo jak si ę spó ź nimy,

to pewnie zginiemy.

wo ł a

Bartek, Symek, Walek, Wojtek, Jasiek, Kuba! Gwa ł tu, wsta ń cie pr ę dzej, bo nad

nami zguba.

Maciek

Wsta ń cie! Jak porzni ę ci wsyscy t ę go spicie, Ja juz dawno wrzesc ę , a wy nie

s ł ysycie!

Bartek

A cegóz wrzescycie?

Symek

Cóz si ę z ł ego sta ł o?

Walek

Pewnie nas ą trzod ę niesc ęś cie potka ł o?

9

Wojtek

Abo wam si ę co ś ni, abo dusi zmora.

Jasiek

Moze ś cie tez sobie podpili z wiecora?

Stach

Tak ci ja tez mówi ł , jak mnie Maciek budzi ł , Wsta ć mi si ę nie chcia ł o, k

ę s zem si ę nie znudzi ł . My ś la ł em, ze przez sen ten nocny maruda Wrzescy i

powiada jakie ś nowe cuda. Wstawajcie no, bracia, a wsystko uj ź rycie: Dziwy nies

ł ychane, co im nie wierzycie. Gdyby ci ę zkim m ł otem serce we mnie bije... Moze

z nas juz zaden jutra nie dozyje.

Pasterze

wylaz ł szy z szopy w pop ł ochu

Gwa ł tu! Niebo gore, ziemia si ę zapala, Widno na ś wiat ca ł y niesc ęś cie si

ę zwala; Uciekajmy rych ł o, nie ma tu co ceka ć , Dy ć lepiej zawcasu, niz pó ź

no ucieka ć !

Biegn ą w g łą b ku trzodzie.

Chór Anio ł ów

ukazuj ą c im si ę z bliska

Gdy si ę Chrystus rodzi i na ś wiat przychodzi, Ciemna noc w jasno ś ciach promienistych

brodzi, Anio ł owie si ę raduj ą , Pod niebiosa wy ś piewuj ą : Gloria! Gloria! Gloria

in excelsis Deo!

Pasterze

którzy padli na kolana przestraszeni

O niebieskie duchy i pos ł owie nieba, Powiedzcie ż wyra ź nie, co nam czyni ć trzeba,

Bo my nic nie pojmujemy, Ledwo od strachu ż yjemy...

Chór Anio ł ów

Gloria! Gloria! Gloria in excelsis Deo!

1 0 Id ź cie do Betlejem, gdzie Dzieci ę zrodzone,

W pieluszki spowite, w żł obie po ł o ż one: Oddajcie Mu pok ł on boski, On os ł

odzi wasze troski. Gloria! Gloria! Gloria in excelsis Deo!

Znikaj ą .

Stach

och ł on ą wszy

Mi ł y mój Bartosie, cóz na to mówicie?

Kuba

Có ż to mamy robi ć ? Jakze nam radzicie?

Jasiek

Ju ś ci wy si ę lepiej pewno na tym znacie, Bo umiecie cyta ć , stare lata macie...

Bartos

Pocekajcie, bracia, jak c ł ek pomiarkuje: To ś wiat ł o jest z nieba, co si ę po

ł yskuje; A to ś licne wojsko, co ś my je widzieli, Tak sobie miarkuj ę , ze to s

ą anieli.

Symek

Co u nich za nuta! Co to za ś piewanie, Pewnie z nas zadnego na takie nie stanie.

Co u nich za g ł osy! I jaka kapela! Idzie pod niebiosy – serce rozwesela!

Bartos

Dy ć to, mili bracia, sami ś cie s ł yseli, Co ś wi ę ci anieli do nas powiedzieli,

Ino nie wiem, cy ś cie zrozumieli wsyscy, Ze nam i ść kazali, gdzie si ę ś wiat ł

o b ł yscy.

Walek

Juz ja wcale pierwsy nie pojmuj ę tego: Mam i ść do Betlejem, a nie wiem dlacego.

11

Wojtek

Od ś wiat ł a wielgiego ma ł o c ł ek nie ś lepnie, Serce rado ść cuje, krew ze strachu

krzepnie.

Bartos

Z ł ego Ewa narobi ł a, Nieszcz ęś cia nas nabawi ł a, Z w ęż em w raju rozmawia

ł a, Jab ł ka z drzewa skosztowa ł a I zgrzeszy ł a.

Chór pasterzy

I zgrzeszy ł a.

Bartos

Adam z raju wyp ę dzony, Ród ludzki grzechem ska ż ony, Ale go z k ł opotu tego Matka

Syna Przedwiecznego Wybawi ł a.

Chór pasterzy

Wybawi ł a.

Bartos

Chytry gad zwiód ł nasz ą matk ę , Za t ę win ę sam wpad ł w klatk ę ; Dzi ś mu g

ł ow ę podepta ł a, Która od wieków przyj ść mia ł a, Bia ł og ł owa.

Chór pasterzy

Bia ł og ł owa.

Bartos

Dzi ś we żł obie odpoczywa, Z nieba zszed ł szy, Prawda ż ywa – Od Anio ł ów og ł

oszony, Z Panny w stajni narodzony Odkupiciel!

1 2

Chór pasterzy

Odkupiciel!

Bartos

Wi ę c Jemu dzi ś od nas ma by ć ce ść oddana, Pójdziemy do Betlejem wita ć tego

Pana. Jakze? Podarunków zadnych nie we ź miemy? Z go ł ymi r ę koma przed Panem staniemy?

Symek

Tak wielgiemu Panicowi cóz my biedni damy?

Bartos

Co kto moze, to zaniesie – we ź miemy, co mamy, Bo On na ochot ę

I ch ęć – nie na z ł ote Patrzy podarki.

Jasiek

Biegaj kazdy i tu przynie ś , co który ma doma, Przecie, ch ł opcy, nie pójdziemy

z go ł ymi r ę koma! Cy ma ł o, cy wiele, Zabierzmy w kobiele, Zanie ś my Panu.

Walek

Na co mnie sta ć : dwoje kurc ą t wezm ę na ofiar ę .

Bartos

A ty, Kuba, co zaniesies?

Kuba

Ja go łę bi par ę .

Jasiek

Ja troch ę s ł oniny Wezm ę dla Dzieciny, Bo trza omasty.

1 3

Stach

Ja pó ł kopy s ł odkich jab ł ek mam tutaj w opa ł ce.

Maciek

A ja kop ę ź ra ł ych grusek ponios ę w kobia ł ce.

Bartos

Jaj ś wiezych pó ł kopy Zanios ę do sopy Na poleweck ę .

Antek

A ja na t ę poleweck ę garcek polewany.

Wojtek

A ja misk ę .

Ma ł y Józek

A ja ł yzk ę .

Wawrzek

Ja garnek ś mietany.

Jantek

A ja na ostatek Ptaków par ę klatek Daruj ę Panu.

W miar ę , jak który zg ł asza si ę z podarunkiem, wybiega zaraz ka ż dy i powraca

po chwili, nios ą c swoj ą ofiar ę .

Franek

Kazdy przyniós ł dla Dzieci ą tka dar swój jaki taki, A cóz my Mu zaniesiemy, s ł

udzy i chudaki? Jako nic nie mamy, Chyba Mu zagramy Na cym kto umie...

Wybiega, za nim kilku innych pastuchów; wracaj ą zaraz, graj ą c na skrzypcach, klarynetach,

basach itp.

1 4

Chór pasterzy

z wiejsk ą muzyk ą

A to co, ziemianie, Le ż y Bóg na sianie, Le ż y, le ż y Dzieci ą teczko,

Ś liczne, ma ł e Pani ą teczko, Do ludzi si ę u ś miecha.

I my tam pójdziemy, Cieszy ć si ę b ę dziemy, Za ś piewamy piosnk ę spo ł em, Uderzymy

o żł ób czo ł em, Ucieszymy Dziecin ę ...

Z kol ę dy przechodz ą w krakowiaka „Abo ś my to jacy tacy”. Z g łę bi wpadaj ą cztery

pary Krakowiaków i Krakowianek. Tancerze w granatowych karazjach z czerwonymi sukami,

naszywanymi w c ę tki; Krakowianki w spódnicach bia ł ych mu ś linowych, obszytych

wst ąż kami kolorowymi, w wie ń cach

ś lubnych na g ł owie. Pasterze rozst ę puj ą si ę i staj ą w pó ł kole. Muzyka ustawia

si ę na przodzie sceny, w lewym rogu, plecami do widzów. Za Krakowiakami wszed ł

Ż yd arendarz z graniast ą flaszk ą

wódki i stoj ą c przy muzykach, nalewa tancerzom, w miar ę jak który ś piewa do muzyki.

Wesele krakowskie – cztery pary Krakowianek i Krakowiaków staj ą do ta ń ca.

Krakowiacy

razem

Abo ś my to jacy tacy, jacy tacy, jacy tacy Ch ł opcy Krakowiacy; Cerwona capecka,

Na cal podkówecka, Niebieska sukmana, Danaz moja, dana.

Przeta ń czyli – staj ą .

I Krakowiak

ś piewa przed muzyk ą

Karazyja granatowa, Co si ę od parady chowa, U niej ko ł nierzycek Jak jaki j ę zycek,

Danaz moj ą , dana, Dziewcyno kochana!

I jedwabiem wysywana, Lamowana, bryzowana, Ze srebrnymi hafteckami

1 5 I z modrymi ł apeckami –

Wokolusinecko. Moja kochanecko!

Przeta ń czyli – staj ą .

II Krakowiak

ś piewa przed muzyk ą

I pasicek okowany, Gwo ź dzickami wybijany, Rzemyckami ozdabiany, Jak to maj ą Krakowiany,

Danaz moja, dana, Dziewcyno kochana!

Kó ł ka przy nim mosi ę zne s ą ,

Ś wiec ą ce s ą , pot ę zne s ą , A im jest ich wi ę cej, Wedle Jasia brz ę cy –

Wokolusinecko, Moja kochanecko!

Przeta ń czyli – staj ą .

III Krakowiak

ś piewa przed muzyk ą

I kozicek wyostrzony, Na rzemycku zawiesony, Klucyk od skrzynecki, Gdzie s ą kosulecki,

Danaz moja, dana, Dziewcyno kochana!

I kosulka z osywkami, Hafcikami, fa ł dzikami, Spinka u kosule, Dana od Orsule –

Wokolusinecko, Moja kochanecko!

Przeta ń czyli – staj ą .

IV Krakowiak

ś piewa przed muzyk ą

A która mnie b ę dzie chcia ł a, Ta na wsystko b ę dzie mia ł a, I ruciany wionek,

1 6 I z ł oty pier ś cionek,

Danaz moja, dana, Dziewcyno kochana!

I mentalik z Matk ą Bosk ą , Przenaj ś wi ę ts ą , C ę stochowsk ą , I pieni ą dze

na obsiewki –

Kochajciez mnie, wsystkie dziewki! W okolusinecko, Moja kochanecko!

Przeta ń czyli – staj ą .

4 Krakowiacy

razem

Zagrajciez mi, a od ucha, Niech si ę wyhula dziewucha, A jak si ę zbogac ę , Jutro

wam zap ł ac ę , Danaz moja, dana, Dziewcyno kochana!

Zagrajciez nam jacy tacy, Bo ta ń cuj ą Krakowiacy, Wokolusinecko, Moja kochanecko!

Taniec. Kurtyna.

1 7

PRZED KURTYN Ą

Spadaj ą ca kurtyna odci ęł a od reszty grajków J ę drka- M ę drka, jowialnego skrzypka.

J ę drek- M ę drek staje na przedsceniu i ś piewa, wtóruj ą c sobie na skrzypcach.

Orkiestra mu sekunduje.

J ę drek- M ę drek

Kaczka pstra Dziatki ma, Siedzi sobie na kamieniu, Trzyma dudki na ramieniu, Kwa-

kwa- kwa, Pi ę knie gra.

G ę siorek, J ę dorek Na b ę benku wybijaj ą , Pana wdzi ę cznie wychwalaj ą : G

ę -g ę -g ę ! G ę gaj ą .

Czy ż yczek, Szczygliczek Na gard ł eczkach jak skrzypeczkach

Ś piewaj ą Panu w jas ł eczkach: Lir- lir- lir! W jas ł eczkach.

S ł owiczek, Muzyczek, Gdy si ę g ł osem popisuje, Uciech ę ś wiatu zwiastuje: Ciech–

ciech– ciech!

Zwiastuje. Skowronek Jak dzwonek,

Gdy do nieba si ę podnosi, O kol ę d ę pi ę knie prosi: Fir- fir- fir! Tak prosi.

Podczas ostatniej strofy Ż yd Lejba, zwabiony ś piewem, zaziera za przedscenie spoza

kurtyny, w wsuwa si ę nie ś mia ł o.

1 8

J ę drek- M ę drek

spostrzeg ł szy go, wraca si ę ku niemu

Ż ydzie, ż ydzie, Mesyjasz si ę rodzi, Wi ę c Go tobie, wi ę c Go tobie powita ć

si ę godzi.

Ż yd

A gdzie Go jest? A gdzie Go jest? Radbym widzie ć tego! B ę dziem wita ć , b ę dziem

klania ć , je ś li co godnego. Laj, laj, laj! Je ś li co godnego.

J ę drek- M ę drek

Ż ydzie, ż ydzie, w Betlejem miasteczku, Tam On le ż y, tam On le ż y w żł obie,

na sianeczku.

Ż yd

Nie ple ć , g ł upi, czy ś si ę upi ł ? Id ź do diab ł a ch ł opie! Pan tak wielki,

Pan tak wielki co by robi ł w szopie? Laj, laj, laj! Co by robi ł w szopie?

J ę drek- M ę drek

Ż ydzie, ż ydzie, króle Go witaj ą , Mirr ę , z ł oto, mirr ę , z ł oto, kadzid ł

o Mu daj ą .

Ż yd

Wiem ja o tym, wiem ja o tym: u mnie w kramie byli, Troche mirr ę i z kadzid ł em

u mnie zakupili. Laj, laj, laj! U mnie zakupili.

J ę drek- M ę drek

Ż ydzie, ż ydzie, otó ż jawnie widzisz, A czemu ż si ę , a czemu ż si ę Mesyjasza

wstydzisz?

Ż yd

Ja starego Pana Boga jak nale ż y umiem, Ale tego Male ń kiego jeszcze nie rozumiem.

Laj, laj, laj! Jeszcze nie rozumiem.

J ę drek- M ę drek

Ż ydzie, ż ydzie, wnet ja ci ę naucz ę , Jak ci ę z ty ł u, jak ci ę z przodu tym

smykiem wym ł óc ę .

1 9

Ż yd

zas ł ania si ę r ę koma

Aj waj gewa ł t! Aj waj gewa ł t! Albo to tu rozbój? Co wyrabiasz, g ł upi ch ł opie!

Pana Boga si ę bój! Laj, laj, laj! Pana Boga si ę bój!

Ś cigany przez J ę drka- M ę drka ucieka za kurtyn ę .

20

HEROD

Akt II

2 1

Sala tronowa w pa ł acu Heroda, kapi ą ca od z ł ota i drogich kamieni. W g łę bi,

na ś rodku ś ciany, tron poz ł ocisty na podwy ż szeniu pod purpurowym baldachimem,

która sp ł ywa w bogatych fa ł dach a ż do ziemi. Po obu stronach tronu dwie ogromne

arkady, przys ł oni ę te drogocennymi oponami. Opona z prawej rozsuwa si ę powoli

w ś ród pot ęż nego d ź wi ę ku surm, wygrywaj ą cych fanfary. Wchodz ą tr ę bacze

z herbowymi p ł achtami u tr ą b; za nimi oddzia ł stra ż y przybocznej, paziowie,

dworzanie, pomi ę dzy którymi: Hetman z mieczem pa ń stwa, Kanclerz. ze zwojem pergaminów.

Podskarbi i Marsza ł ek na poduszkach nios ą z ł ote jab ł ko i ber ł o. Za nimi

Herod w szkar ł atnym p ł aszczu, podbitym gronostajami, i w koronie. Paziowie nios

ą za nim ko ń ce p ł aszcza. Orszak zamyka drugi oddzia ł stra ż y przybocznej. Herod

zasiada na tronie. Dostojnicy ustawiaj ą si ę po obu stronach na stopniach, dworzanie,

paziowie i gwardia pó ł kolem. Tr ą by milkn ą .

22

Herod

stoj ą c

Otom jest pan nad ś wiatem I mocarz nad mocarze! Przed moim majestatem Wszystko pada

na twarze. Miecza mego brzeszczotem Podbi ł em cudze ziemie; Krwi ą , ż elazem i

z ł otem Uciskam ludzkie plemi ę ; Królów bra ł em w niewol ę , Obala ł em ich trony,

K ł ad ł em sobie na czole Zdarte z ich g ł ów korony; Tysi ą c wsi, tysi ą c grodów

Obróci ł em w perzyn ę ; Sto podbitych narodów Blednie, kiedy ja skin ę . Mój ukaz

...

Zgłoś jeśli naruszono regulamin