HASKOMSW.pdf
(
1250 KB
)
Pobierz
PROLOG
Siostry
Od lat chciałam zredagować przepisy na desery, które babcia Maria spisywała w swoim
zeszyciku. Zeszycik ten miał ponumerowane strony i spis treści, przez co przypominał
prawdziwą książkę. Chodziło mi po głowie, żeby zrobić to na cztery ręce, razem z moją siostrą
Chiarą. Choć od czterdziestu lat mieszkamy na różnych wyspach, co roku spotykamy się
w naszym wiejskim domu w Mosè i gotujemy, tak jak swego czasu uczyły nas mama i jej siostra,
ciocia Teresa. Przestrzegamy wtedy wiernie proporcji, stosujemy te same składniki, a wodze
fantazji popuszczamy jedynie, gdy chodzi o sposób podawania gotowych potraw. Mój pomysł
polegał na tym, by dzięki przepisom babci, starym fotografiom i paru stroniczkom z historiami
zaczerpniętymi z naszych wspomnień oraz opowieści mamy przywrócić do życia kulturę
domowego stołu rodziny Agnellów. Naturalnie przepisy trzeba by opatrzyć wyjaśnieniami, bo
w wielu wypadkach były one raczej skąpe i ograniczały się do nazwy dania, listy składników
i ich proporcji.
Któregoś dnia w Palermo po raz kolejny wertowałam w kuchni zeszycik z babcinymi
przepisami. Nieco już wyblakłe strony w jasnozieloną linię nosiły na sobie ślady palców
ubrudzonych smalcem i masłem. To były moje palce. Pamiętam, jak przykro zrobiło się mamie,
kiedy zauważyła te plamy. Dobrze mi znane pismo babci – kanciaste i nierówne, a mimo to
regularne i harmonijne – oczarowało mnie. Było to tak, jak gdyby ni stąd, ni zowąd chwyciła
mnie za rękę i poprosiła, bym napisała o niej samej, Marii, a nie tylko o jej przepisach. Musiałam
zatem pożegnać się z myślą o książce kucharskiej, po to by razem z babcią wkroczyć w jej świat
w chwili, gdy jako siedemnastolatka poślubiła mężczyznę dwa razy starszego od siebie, który
zadurzył się w niej, widząc, jak bawi się w ogrodzie ze swymi młodszymi braćmi. Niemniej, nie
przestałam myśleć o babcinych deserach.
W czerwcu ubiegłego roku w Mosè naszła mnie z kolei ochota, by opisać także inne
przepisy, mianowicie na te proste, ale smaczne dania – słodkie bądź słone – które jako
dziewczynki jadałyśmy z Chiarą na wsi; przepisy, które tak samo jak te babcine niosą ze sobą
cały świat wypełniony ludźmi, atmosferą i wrażeniami. Chciałam zrobić z tego książkę
i opublikować ją, i to natychmiast, nie tracąc ani chwili i odkładając wszystko inne na bok. Tak
więc w sierpniu, otoczone mrowiem synów, synowych, wnuków, psów i kotów, Chiara i ja
nakreśliłyśmy strukturę książki: wspomnienia i przepisy. Jeszcze latem z werwą zabrałam się do
pisania, a potem pracowałam nad tekstem jesienią już w Londynie. W tym samym czasie Chiara
wybierała, wypróbowywała i od nowa spisywała przepisy. Porozumiewałyśmy się mailowo lub
telefonicznie: „Widziałaś kiedyś mamę lub ciocię Teresę w sandałach?”, „Co porabiałyście ty
i Gabriella? Nigdy was nie było…”, „A pamiętasz, czy do
zuppa inglese
dodawało się
alkermesu?”, „Gdzie był tata, kiedy mafia zatrzymała wujka Giovanniego?”, „Jaki odcień
niebieskiego miał fartuszek Rosalii?”, „Ile było drzew głogu?”.
Faktycznie zatem wspomnienia zostały napisane jakby na cztery ręce, ba, wręcz na sześć,
bo konsultowałyśmy się jeszcze z naszym kuzynem Silvanem, synem cioci Teresy. Wspólne
przeżywanie na nowo dziecięcych lat, rekonstruowanie zdarzeń, które każde z nas odbierało
inaczej, porównywanie własnych wspomnień z tym, co zapamiętali inni kuzyni i wieśniacy –
wszystko to było bardzo zabawne i śmieszne. Naturalnie autorem ostatecznej wersji jestem ja
sama i to ja biorę za nią pełną odpowiedzialność.
Przed świętami Bożego Narodzenia tekst był gotowy. W bardzo krótkim czasie Chiara
przejrzała i uporządkowała przepisy. I oto jest:
Kropla oliwy.
Książka napisana bez nostalgii, ale
za to z wdzięcznością i miłością do mamy i cioci Teresy, dwóch bardzo bliskich sobie sióstr,
które nigdy nie zaznały smaku najmniejszej bodaj różnicy zdań. Ilekroć przygotowujemy któryś
z ich deserów, mamy wrażenie, że ciocia Teresa jest z nami – ze swoimi siwymi włosami,
sznurem pereł i uśmiechem, z którym podawała łyżeczkę mamie, mówiąc: „Elenù, spróbuj,
będziesz umiała powiedzieć, czy niczego nie brakuje”, na co ta odpowiadała zawsze: „Teresù,
wyśmienite!”.
Chciałabym życzyć czytelnikowi, który wypróbuje nasze przepisy, by potrawy mu
smakowały jak nam.
Simonetta Agnello Hornby
Londyn, wiosną 2011 roku
Plik z chomika:
aneto1
Inne pliki z tego folderu:
SPH t01.zip
(928 KB)
SNZU.zip
(762 KB)
SPJT.zip
(2316 KB)
LUXA01epub.zip
(1427 KB)
Nietypowa Sprawa - Priscilla Masters.pdf
(760 KB)
Inne foldery tego chomika:
Ebook
e-book (różne , ciekawe - dla wszystkich )
ebook_mobi_kindle
ebooki
E-BOOKI 1
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin