ROZDZIAŁ 10
Obudziłam się z przerażającym uczuciem w kościach, głębiej niż wszystko co kiedykolwiek dotąd czułam. Ogarnął mnie przejmujący strach, że już nigdy nie zobaczę Austina ponownie. Praktycznie nie spałam całą noc prócz kilku krótkich momentów. Moje sny o ściganiu ofiary i śpiewie do Księżyca zamieniły się w pokręcone koszmary, w których jestem uwieziona w ciele wilka bez jakiejkolwiek wiedzy, bez domu ani wskazówek co robić. Z nastaniem świtu uświadomiłam sobie, że te wszystkie koszmary prowadzą do jednego paraliżująco strasznego wniosku. Będę wilkołakiem sierotą. Będę sama podczas przemiany, a gdy ta nastąpi co powinnam robić dalej. Nie mam dostępu do serum. Nawet nie wiem gdzie właściwie znajduje się rodzinny zamek Austina. Może powinnam pojawić się w Muldanii w nadziei że mi pomogą?
***********
Schodząc na dół na śniadanie poruszałam się wolno i nieudolnie jak zombi. Siedząc przed miską owsianki ignorowałam plotki przepływające przez pokój oraz szum wokół naszego stolika. Czułam że moje życie się skończyło, tak naprawdę Skończyło.
Około godziny ósmej, kiedy większość z nas znowu przebywała w pokoju wspólnym, Pani LaCroix wtoczyła się z Hansem i przystojnym blondynem w uniformie.
- „ Dziewczęta, mamy sprawozdanie w sprawie incydentu”- ogłosiła, po czym z uśmiechem obróciła się w stronę policjanta.
- „ Pan Eppler opowie nam jak wygląda sytuacja, wiec którekolwiek z was lub waszych rodziców miałoby jakieś pytania będziecie wiedziały co odpowiedzieć ’’
Oczywiście największym zmartwieniem Pani LaCroix był przypływ gotówki dla Steinfelder. Jedno słowo o strzałach w akademii i wszyscy uczniowie znikną a w raz z nimi pieniądze ich rodziców.
Pan Eppler oczyścił gardło – „ Nie ma bezpośredniego zagrożenia. Ochrona wykryła intruza i wystrzeliła z broni w celu ostrzegawczym aby go powstrzymać”
- „
kasiuniatwist