b11(2).pdf

(141 KB) Pobierz
BIULETYN INFORMACYJNY
ODDZIAŁU
WARSZAWSKIEGO PTT
im. Mieczysława Karłowicza
Nr 11 (2)
Warszawa, luty 2007 r.
Od lutego znów moŜemy się spotykać w siedzibie Muzeum Ziemi PAN w willi Pniewskiego jak
zwykle w 1 i 3 czwartek miesiąca o godz. 18-tej.
Terminy najbliŜszych spotkań to:
15 luty, 1 marca, 15 marca.
Sekretarz O/w PTT
SŁOWACJA: OSCYPKA POLAKOM NIE DAMY
Wszystkie słowackie gazety informują, iŜ Bratysława zaprotestowała w Unii
Europejskiej przeciwko zarejestrowaniu oscypka jako wyrobu z Polski, bo jest on od
wieków robiony równieŜ po słowackiej stronie Tatr.
"Oscypka Polakom nie damy", "Zaczęliśmy walczyć o oscypek", "Słowacja protestowała w
Unii w sprawie oscypka" - to tytuły z pierwszych stron słowackich gazet. Jeszcze ostrzejsze,
często wulgarne, komentarze znalazły się na stronach internetowych gazet.
Zarejestrowanie oscypka przez Polaków oznaczałoby, iŜ moŜe być on wyrabiany tylko po
polskiej stronie Tatr i oznaczany jako "polski produkt" - wyjaśnia "Pravda". "Sme" informuje,
iŜ Polacy chcą zarejestrować takŜe inne "typowo słowackie produkty" jak bryndza, czy
korbacze (Ŝółty ser w pasemkach poskręcany w kształcie warkocza), które zdaniem gazety,
"od wieków były »wizytówką« Słowacji".Przegraliśmy z Węgrami, przegramy z Polakami? -
zastanawiają się "Hospodarske noviny", odnosząc się do faktu, iŜ Komisja Europejska
zdecydowała, iŜ wino tokaj jest wyrobem węgierskim, choć winorośl do produkcji tego wina
jest uprawiana takŜe w kilku wioskach po słowackiej stronie Dunaju. Tylko ta gazeta, jako
jedyna, informuje, iŜ od 2005 roku istnieje między Bratysławą i Warszawą umowa, iŜ Polacy
zarejestrują w UE "oscypek", a Słowacy zgłoszą swój wyrób, bardzo podobny, ale
zawierający więcej mleka krowiego i robiony trochę inną technologią, pod nazwą "słowacki
oscypek" (slovensky osztiepok).
ZAKOPIANKA ZAKRĘCA
Gmatwa się budowa zakopianki. Ministerstwo Transportu i Budownictwa wstrzymało
wykup gruntów pod nową trasę.
Protesty zakopiańczyków przeciwko planom modernizacji „zakopianki”, proponowanym przez
Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad - nie słabną. Doprowadzili oni do
wstrzymania wykupów gruntów, a ostatnio przygotowali własny kontrprojekt. Ich działaniom
sprzeciwia się grupa właścicieli budynków, którzy pogodzili się z myślą o wyburzeniach
swoich domów. Protesty Komitetu Mieszkańców przeciwko modernizacji zakopianki trwają
juŜ od roku, od momentu, kiedy zakopiańczycy dowiedzieli się z prasy o planowanej przez
GDDKiA w Zakopanem inwestycji i związanej z nią koniecznością wyburzenia ok. 90
budynków w mieście. Ani inwestor, ani władze miasta, które o inwestycji wiedziały od marca
2003 r. - nie poinformowały mieszkańców. Według projektu GDDKiA w stolicy Tatr ma być
wybudowana 4-pasmowa droga - wg pierwszej wersji „GP” - główna przyspieszona, w
drugiej wersji „G” - główna. KaŜda z tej wersji - jak podkreślają protestujący - proponuje
1
parametry charakterystyczne dla autostrady. Obecnie pojawiła się trzecia wersja projektu,
określana jako ostateczna, o której jednak wiedzą nieliczni.
Wersja ta nie róŜni się od poprzednich, jeŜeli chodzi o przebieg i wielkość.
W dalszym ciągu do wyburzenia przeznaczonych jest 65 budynków, a łącznie do wykupu
według projektu pozostaje ok. 1000 działek. Mimo
Ŝe
w sprawie budowy nie podjęto jeszcze
Ŝadnych
decyzji administracyjnych, juŜ wykupuje się nieruchomości pod tę inwestycję.
Katastrofa dla Zakopanego
Protestujący uwaŜają,
Ŝe
doprowadzenie drogi o takich parametrach do centrum
Zakopanego to dla podgórskiego kurortu o niepowtarzalnym krajobrazie i architekturze -
katastrofa. Projektowana nowa droga, a nie modernizacja juŜ istniejącej - jak podkreślają
protestujący - ma przebiegać przez miasto w kierunku granicy ze Słowacją, niszcząc
istniejący układ urbanistyczno-architektoniczny.
Infrastruktura komunikacyjna Zakopanego nie jest - ich zdaniem - przygotowana na przyjęcie
zwiększonego ruchu samochodowego, a ruch tranzytowy na całym
świecie
prowadzi się
poza terenami zabudowanymi. Inwestorowi zarzucają teŜ marnotrawstwo publicznych
pieniędzy, uwaŜają,
Ŝe
projekt nasączony jest niepotrzebnymi, kosztownymi inwestycjami.
Domagają się szerokiej dyskusji społecznej i powaŜnego traktowania ich postulatów przez
władze miasta.
Jednocześnie podkreślają,
Ŝe
widzą potrzebę modernizacji „zakopianki” z Krakowa do
Zakopanego, a ich protest dotyczy jedynie odcinka Poronin - Zakopane. - Zdajemy sobie
sprawę równieŜ z tego,
Ŝe
jest kilka osób, które chcą pozbyć się swoich nieruchomości z
róŜnych względów, nie moŜe to jednak zmienić naszego krytycznego stosunku do
projektowanej inwestycji - podkreśla Janina Stańco. - Występujemy w imieniu zdrowego
rozsądku i zasad porządku urbanistycznego, przeciw gigantomanii oraz w obronie tych,
którzy związani są emocjonalnie ze swoją własnością. Wielu z nas budowało bądź
remontowało swoje domy kosztem licznych wyrzeczeń w czasach bardzo trudnych. Wiemy,
Ŝe
wysokość odszkodowań nie pokryje faktycznych rynkowych wartości naszych domów, a
GDDKiA nie oferuje zamiennych własności - tłumaczy. Protestujący podkreślają,
Ŝe
często
budynki wskazane do wyburzenia zamieszkuje po kilka rodzin, w tym osoby starsze i
schorowane, a przymusowa zmiana siedliska przy bardzo wysokich cenach rynkowych
nieruchomości w Zakopanem będzie dla nich kolejną katastrofą. Przypominają,
Ŝe
ci, którzy
podjęli decyzję o budowie nowej drogi na terenie Zakopanego, powołują się na nieistniejący
plan zagospodarowania przestrzennego miasta: - Powstał on w czasie „radosnej twórczości”
komunistycznej, a trasę tej drogi (którą obecnie poszerzono do gigantycznych rozmiarów)
wytyczono na istniejących terenach zabudowanych, wcześniej wydając pozwolenia na
budowę - przypomina Andrzej Bachleda Szeliga. JeŜeli ta droga ma być realizowana aŜ do
Chochołowa, to wyburzenia dotkną takŜe mieszkańców Skibówek, Krzeptówek, Kościeliska i
dalszych miejscowości – przewidują protestujący. Zwracają uwagę takŜe na aspekt
finansowo-prawny. Osoby nie posiadające uregulowanych prawnie własności nie otrzymają
rekompensat tytułem wykupu nieruchomości, pieniądze trafią do depozytu, tracąc tym
samym na wartości.
Alternatywa dla gigantomanii
Po proteście podpisanym przez 409 zakopiańczyków, jaki wpłynął do Ministerstwa
Transportu i Budownictwa w kwietniu, wiceminister Piotr Stomma nakazał wstrzymanie
wykupu gruntów w Zakopanem. Wcześniej inwestor zdąŜył nabyć 20 działek. Jednocześnie
zakopiański oddział Towarzystwa Opieki nad Zabytkami zadeklarował opracowanie
alternatywnej koncepcji odcinka „zakopianki” od Poronina do Zakopanego, do istniejących
pod Gubałówką wiaduktów. Koncepcję przygotował społecznie Maciej Targowski -
niezaleŜny konsultant w dziedzinie projektowania dróg i mostów z 20-letnim doświadczeniem
we Francji. Jego koncepcja zakłada rozłoŜenie ruchu na kilka innych potoków, z
2
wykorzystaniem istniejącej juŜ sieci dróg lokalnych, które po modernizacji i oznakowaniu w
naturalny sposób przejęłyby część ruchu. W samym Zakopanem proponuje drogę o
charakterze miejskim. Minimalizuje liczbę budynków do wyburzeń.
Niedźwiedzia przysługa
Tymczasem - jak się okazuje - nie wszyscy właściciele budynków przeznaczonych do
wyburzeń - są zadowoleni z akcji protestowych i ich skutków. - Mamy juŜ dość spania na
walizkach. Nie wierzymy,
Ŝeby
jakiekolwiek protesty zablokowały budowę „zakopianki”.
Nie chcemy teŜ mieszkać w pobliŜu tej drogi, bo to nie
Ŝycie.
Pogodziliśmy się,
Ŝe
nasze
domy znikną, chcemy jak najszybciej dostać pieniądze, tymczasem akcja pani Janiny Stańco
zablokowała wykupy - stwierdza Witold Chyc, którego dom przeznaczony jest do
wyburzenia. - Te protesty to dla nas niedźwiedzia przysługa. My chcemy mieć to juŜ za sobą
- wtrąca Andrzej Starzyk. - I nie
Ŝyczymy
sobie,
Ŝeby
protestujący wypowiadali się w naszym
imieniu - dodaje. Stanisława Bafia miała juŜ wypatrzony nowy dom, czekał na nią do
czerwca, bo wtedy GDDKiA deklarowała wypłatę odszkodowań.
- Dom mi przepadł. Co teraz? - denerwuje się.
-Ludzie mają juŜ wypatrzone domy, niektórzy podpisali wstępne umowy. Teraz muszą
rezygnować - mówi Agata Pawlikowska.
- Coraz trudniej kupić jakiś budynek w Zakopanem, te protesty spowodują,
Ŝe
pozostaną
nam domy w Maniowach albo Bustryku.
Poza tym ceny ciągle rosną - martwi się Witold Chyc. - Biegły wyznaczony przez GDDKiA
wycenił mój budynek znacznie poniŜej ceny rynkowej, jeśli wykupy będą dalej
wstrzymywane, stracimy jeszcze więcej - obawia się Włodzimierz Mentel, który ma dom na
Starym Kamieńcu. - Nikomu z nas ta „zakopianka” nie jest na rękę, ale ta modernizacja jest
nieunikniona, te protesty tylko wszystko spowalniają. Chcemy to juŜ mieć za sobą - tłumaczy
pan Witold. Właściciele obawiają się teŜ,
Ŝe
kolejne zmiany w projekcie spowodują,
Ŝe
ich
domy pozostaną, a wtedy będą musieli mieszkać przy „zakopiance”. Twierdzą,
Ŝe
juŜ teraz
nie da się
Ŝyć
w tej okolicy z powodu ciągłych korków i duŜej liczby samochodów. Po
otwarciu okna, zamiast górskiego powietrza, wdychają spaliny.
Warszawa w końcu chce rozmawiać z protestującymi i poznać ich alternatywną koncepcję,
burmistrz Bąk – który powinien reprezentować mieszkańców, protestujących traktuje jak
wrogów, a na ich kontrprojekt – nawet nie chciał spojrzeć podczas niedawnego spotkania.
RATOWANIE CZY ZAGŁADA
Zabytkowe szałasy na Polanie Podokólne niszczeją. Z kaŜdym rokiem ich ubywa. Czy
pomysł przetworzenia zabytkowej osady w domki pod wynajem je uratuje?
Polanę Podokólne mieszkańcy wsi otrzymali w gromadzkie uŜytkowanie pod koniec XIX
wieku w zamian za utracone polany i hale tatrzańskie. Z Tatr przenieśli swoje szałasy i w ten
sposób ok. 2 km za Jurgowem powstała wioska letnia, do której przenoszono się z bydłem w
sezonie letnim. KaŜdy gazda miał tam swój szałas, w którym była wydzielona część dla
pasterza i część dla bydła. Przez dzień jurgowianie wspólnie wypasali zwierzęta, a
wieczorem kwitło przy ogniskach
Ŝycie
towarzyskie. Dziś część obiektów słuŜy jako
magazyny, część została odsprzedana osobom spoza Jurgowa, część zniknęła z polany.
Dziś praktycznie wszystkie wymagają większych lub mniejszych remontów. Na przełomie lat
70. i 80. część z nich pod nadzorem Muzeum Tatrzańskiego została wyremontowana. Na 56
zinwentaryzowanych wtedy szałasów, ministerialnych pieniędzy starczyło dla 28 obiektów.
JuŜ kilka lat temu powstał pomysł,
Ŝeby
letnią wioskę w Jurgowie zaadaptować pod turystów.
KaŜdy pomysł, który doprowadzi do uratowania tych obiektów, jest dobry. Na wypas nie ma
juŜ szans, ich funkcja pasterska zaniknęła, zostałaby zamieniona na mieszkalną. Standard w
środku
zmieniłby się, ale architektura zostałaby zachowana. O turystycznym
zagospodarowaniu szałasów myśli spółka „Hawrań”, którą załoŜyli jurgowianie, budujący we
3
wsi kompleks narciarski. Powstaje on właśnie vis a vis Polany Podokólne. Liczą,
Ŝe
z
pomocą funduszy unijnych uda im się przekształcić szałasy w domki pod wynajem. To
jednak dalszy etap inwestycji. Na razie przeciwległy stok chcą zapełnić wyciągami.
TU SIĘ NARODZIŁ STYL ZAKOPIAŃSKI
„Koliba” - pierwszy dom w stylu zakopiańskim według projektu Stanisława Witkiewicza ma
juŜ 110 lat. „Kolibę” budowano w latach 1892-1894 dla Zygmunta Gnatowskiego, ziemianina
z Jakimówki w guberni kijowskiej, absolwenta WyŜszej Szkoły Rolniczej w Dublanach, który
przyjechał do Zakopanego leczyć gruźlicę. Dom budowali górale: Maciej Gąsienica Józkowy
- wówczas jedyny koncesjonowany majster ciesielski oraz Jasiek Stachoń, Staszek Bobak i
Klimek Bachleda. Snycerka jest dziełem Wojciecha Brzegi i Józefa Kasprusia Stocha.
Początkowo Gnatowski zamierzał wybudować sobie tradycyjną chałupę góralską, ale
Witkiewicz przekonał go do zmiany planów. Pisał do niego: „(...) chata zbudowana przez
„Pana”, nie byłaby czym innym, niŜ chata budowana przez „Chłopa”, byłaby tylko jej kopią,
powtórzeniem, nie zaś rozwinięciem jej form (...)”. Właściwie Stanisław Witkiewicz nie
wykonał projektu Koliby, a jedynie rysunki i szkice, które pozwoliły na stopniową budowę.
Wykorzystał w niej charakterystyczne proporcje podhalańskiej chałupy, zrębową konstrukcję
ścian
i półszczytowy dach w kilku róŜnych kompozycjach. Ostatecznie dom Zygmunta
Gnatowskiego miał być swoistym połączeniem tradycyjnej budowli góralskiej i letniskowej
willi, nawet z pewnymi analogiami do stylu „szwajcarskiego”. „Koliba” została wyposaŜona w
stylowe meble, tkaniny oraz inne przedmioty codziennego uŜytku specjalnie zaprojektowane
dla Zygmunta Gnatowskiego. „(...) Styl góralski dostarcza doskonałych i charakterystycznych
wiązań nóg, nie tylko do stołów, lecz równieŜ biur, biurek, do ław i szafek, stojących przy
łóŜkach (...)” - pisał w „Stylu zakopiańskim” Stanisław Witkiewicz. WyposaŜenie projektował
teŜ właściciel „Koliby”. Meble wykonywał Józef Giewont, którego Witkiewicz uwaŜał za
najlepszego stolarza w Zakopanem. Swój udział miał równieŜ Kazimierz Sieczka i Andrzej
Krzeptowski. Niektóre meble zdobił ornamentami Józef Kaspruś Stoch. Niemal wszyscy
zatrudniani przez Witkiewicza byli absolwentami Szkoły Przemysłu Drzewnego. Niestety, nie
zachowało się pierwotne wyposaŜenie Koliby. Uroczystość poświęcenia domu odbyła się w
lipcu 1894 roku. Odtąd „Kolibę” uwaŜano za przykład stylu rodzimego w architekturze
drewnianej. Z czasem - z nieznanych przyczyn - „Kolibę” rozbudowano. W 1901 roku od
strony zachodniej dobudowano parterowe skrzydło z osobnym wejściem i wyŜką z pokojami.
Autorem projektu był prawdopodobnie Tadeusz Prauss. Stanisław Witkiewicz określił to
przedsięwzięcie jako „przerobienie zupełne”. W 1906 roku w Jakimówce zmarł Zygmunt
Gnatowski, w testamencie zapisując Muzeum Tatrzańskiemu swoje zbiory etnograficzne,
biblioteczne oraz 10 tys. koron z przeznaczeniem na fundusz budowy murowanego gmachu
muzealnego. Po
śmierci
Gnatowskiego „Koliba” została sprzedana i funkcjonowała jako
pensjonat. Ostatnim właścicielem był generał Marian Linde, który dom zadłuŜył i zaniedbał.
W 1935 roku wystawiono go na licytację. „Koliba” przeszła na własność Kolejowego
Przysposobienia Wojskowego z Warszawy, które - zmieniając wnętrze i elewację północną -
zaadaptowało ją na dom wczasowy. W okresie okupacji była tu siedziba Hitlerjugend. Po II
wojnie
światowej
- jako spadkobierca - właścicielem „Koliby” został Związek Zawodowy
Pracowników Kolejowych PRL, który przekazał dom Funduszowi Wczasów Pracowniczych.
W latach 1954-1981 - w „Kolibie” znajdował się dom dziecka. W tym okresie naprawy i
remonty domu bez uzgodnień konserwatorskich doprowadziły do dewastacji willi, a
późniejszy stan wojenny uniemoŜliwił podejmowanie jakichkolwiek decyzji. Dopiero w 1985
roku na podstawie porozumienia ze związkami zawodowymi, Muzeum Tatrzańskie
wydzierŜawiło „Kolibę” na 10 lat, zobowiązując się wykonać pełny remont konserwatorski i
zaadaptować dom na Muzeum Stylu Zakopiańskiego.
Opracowanie dokumentacji konserwatorskiej i kapitalny remont zajęły kilka lat. Ostatnie
prace wewnątrz willi wykonano w 1993 roku, a otwarcie muzeum nastąpiło 4 grudnia. W
1995 roku Muzeum Tatrzańskie kupiło „Kolibę” od federacji związków zawodowych.
Oprac. graficzne, redakcja i skład: Zbigniew Muszyński
4
Zgłoś jeśli naruszono regulamin