b03.pdf

(121 KB) Pobierz
BIULETYN INFORMACYJNY
ODDZIAŁU
WARSZAWSKIEGO PTT
im. Mieczysława Karłowicza
Nr 3 (1)
Warszawa, luty 2006 r.
Zapraszamy do naszej siedziby w gościnnych progach Muzeum Ziemi PAN, Al. Na Skarpie
26 /w willi Pniewskiego/. Początek spotkań zawsze o godzinie 18ºº.
Tematy najbli szych spotkań:
16 lutego – „Bieszczadzkie historie” – filmy dok. – prowadzi Zbyszek Muszyński
9 marca – Słowackie Tatry /Vel’ká kalamita/ - prowadzi Tomasz Gutry
23 marca – „Helikopter nad Tatrami” film dok.- prowadzi Wiesław Furmaniuk
Sekretarz Oddziału
Małgorzata Muszyńska
***
Wa ne dla wyje d ających w góry !!!
W górach trzeba myśleć i to nie tylko o pięknych widokach, ale przede wszystkim o
bezpieczeństwie, a to kosztuje. Niefrasobliwy turysta nawet do kilkudziesięciu tysięcy złotych
mo e zapłacić za akcję ratowniczą.
Ustawowe przepisy, pozwalające egzekwować koszty ratunku, wprowadził niedawno parlament
Słowacji.
Przepisy takie obowiązują w większości krajów europejskich, a na pewno Unii
Europejskiej.
Polska zaczyna być pod tym względem wyjątkiem. Odpowiednie ustawy wprowadził
parlament Słowacji. Będą one obowiązywać od 1 lipca 2006 roku. Decyzja słowackiego parlamentu
zbiegła się w czasie z wypadkiem polskich turystów, którzy pobłądzili w Tatrach naszych
południowych sąsiadów, na dodatek w terenie ju zamkniętym na okres zimowy. Nie byli
ubezpieczeni i najprawdopodobniej będą musieli ponieść koszty swojej niefrasobliwości. Czy zapłacą
- nie wiadomo. Na pewno jednak zapłacili alpiniści, którzy pobłądzili w tym roku pod Matterhornem.
Kilkadziesiąt tysięcy euro
ściągnie
z nich firma windykacyjna. Nie jest to wypadek odosobniony.
Standartowa akcja ratownicza kosztuje w przeliczeniu na złotówki od kilku do kilkunastu tysięcy.
Cenę tą podbija wszystko - transport,
śmigłowiec,
opieka medyczna. Mo e to więc być równie dobrze
kilkadziesiąt tysięcy. Dla Polaków, przyzwyczajonych do "bezpłatnej" pomocy, często jest to szok.
Przecie tylko wybrali się na narty, wycieczkę, małą wspinaczkę. Tych wszystkich kosztów nie
byłoby, gdyby się ubezpieczyli. Ma je w swojej ofercie większość towarzystw ubezpieczeniowych. Ich
cena - w porównaniu z kosztami akcji - jest znikoma. W standartowym ubezpieczeniu jeden dzień
bezpieczeństwa kosztuje od 2,50 do 10 zł przy bardzo ekstremalnych planach wypoczynku. Trzeba
jednak wiedzieć, co będziemy robić w górach, bo składowe naszego ubezpieczenia są bardzo
precyzyjne.
- Taka będzie przyszłość uprawiania turystyki - twierdzi Jan Krzysztof, naczelnik TOPR. - My w
TOPR-ze wszyscy mamy wykupione ubezpieczenia, a większość z nas nale y do Alpenferein
1
(odpowiednik polskiego PTTK), które ma dla swoich członków specjalne polisy. Na rok na wszystkie
góry kosztuje ona 40 euro.
Szlakiem do
źródeł
Sanu
Do
źródeł
Sanu, nie prowadzi aden szlak turystyczny, a wycieczce mo e towarzyszyć atmosfera
rodem z filmu „Mission Impossible”. Jednak ju wkrótce ma się to zmienić - w Bieszczadzkim Parku
Narodowym zapadła właśnie decyzja o wytyczeniu trasy, dzięki której do
źródeł
Sanu dotrzemy w
legalny i bezpieczny sposób. Dyrekcja parku jak i Stra Graniczna nie ukrywają faktu, i podjęta
decyzja ma równie na celu monitorowanie ilości osób przebywających w tym zakątku chronionego
obszaru Polski. Prace nad oznakowaniem szlaku rozpoczną się wiosną br. Trasa powinna być gotowa
z końcem maja tak, aby oficjalnie udostępnić ją wraz z rozpoczęciem letniego sezonu turystycznego
ok. 1. czerwca 2006r. Jej przebieg będzie jednak nieco odbiegać od tej przetartej „na dziko” przez
turystów. – Chcemy ominąć większy odcinek pasa granicznego oraz odcinek biegnący parowem,
którym dochodzi się do
źródła
– mówi Franciszek Adamczyk. – Do obelisku oznaczającego to
miejsce, dojdziemy bezpośrednio z punktu widokowego na Sianki, a następnie skierujemy się na
południowy-zachód idąc granicą lasu. Wychodząc z niego w odpowiednim oznakowanym miejscu
dotrzemy do celu naszej wędrówki. Udostępnienie nowej trasy turystycznej miłośnikom Karpat
Wschodnich to kolejny krok zwiększający atrakcyjność zwiedzania obszarów chronionych w
Bieszczadach oraz przykład, e po raz kolejny udało się znaleźć kompromis w zarządzaniu ruchem
turystycznym na tym tak bardzo atrakcyjnym terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego.
(www.bieszczady.pl)
Jak minął rok 2005 w zaprzyjaźnionej z nami Grupie Podhalańskiej GOPR.
W minionym roku a 500 spośród 800 wypadków na terenie działania Grupy Podhalańskiej
GOPR wydarzyło się na stokach narciarskich. Goprowcy apelują, by narciarze, zwłaszcza
dzieci, jeździli w kaskach.
Prawie 800 wypadków, z czego a 12
śmiertelnych,
wydarzyło się w minionym
roku na terenie działania Grupy Podhalańskiej GOPR, czyli w Gorcach, Pieninach i
Paśmie Policy. A 500 spośród wszystkich 800 wypadków, wydarzyło się na
stokach narciarskich.
W ciągu całego roku ponad 650 osób odniosło kontuzje.
Dwunastoma spośród ratowanych osób byli obcokrajowcy. 16 razy ratownicy
wzywali na pomoc
śmigłowiec.
Często w akcjach pomagały ratownikom psy.
Obecnie w szeregach GOPR-u Podhalańskiego szkoli się sześciu czworono nych ratowników.
Przyczyny
śmierci
12 osób w górach były bardzo ró ne. - Od
zawału serca
w Pieninach po
wypadek
przy pracach leśnych,
do którego doszło w Paśmie Policy. Jeden z grzybiarzy zasłabł i zmarł.
Przyczyną
śmierci
mę czyzny, którego ciało ratownicy odnaleźli na początku zimy, było
zamarznięcie
- mówi Mariusz Zaród, naczelnik Grupy Podhalańskiej GOPR. Wcią niewyjaśnione są
okoliczności zaginięcia profesora AGH z Krakowa. Mimo e od zdarzenia minął prawie rok, ciała
mę czyzny wcią nie odnaleziono. - Był to turysta w sile wieku, ponad 50-letni, miał bardzo dobrą
kondycję. Szedł na Turbacz na nartach tourowych z plecakiem. Nie uznawał telefonów komórkowych,
lubił ciszę i samotność. O tym, e nie wrócił z gór, okazało się, gdy nie zjawił się na uczelni - mówi
Mariusz Zaród. Turysta zaginął prawdopodobnie w rejonie Ochotnicy. - Ró ne rzeczy mogły się
wydarzyć. Mógł wpaść w złomowisko powstałe w miejscu powalonych drzew. Takich wykrotów po
wichurze, która miała miejsce w listopadzie 2004 roku, było wiele. Mógł doznać kontuzji, a w
zimowych warunkach mógł nie przetrzymać nocy... Szukali go ratownicy, pracownicy Gorczańskiego
Parku Narodowego, leśniczy, psy tropiące. Szukał nawet jasnowidz. Bez skutku. adnego
śladu
ciała
ani te ubrań, nart bądź plecaka nie zauwa yli penetrujący okolicę grzybiarze czy te zbieracze
borówek. Zimą najczęstszymi przyczynami wypadków - poza kontuzjami narciarskimi - są
zabłądzenia.
2
Ratownicy pomagali tak e pogotowiu ratunkowemu. Nie raz i nie dwa karetka nie była w stanie
dojechać do trudno dostępnych przysiółków poło onych w Gorcach lub Pieninach. Wtedy w ruch szły
skutery
śnie
ne, landrovery, tobogany. Minionej zimy ratownicy pomagali w ten sposób pogotowiu
kilkadziesiąt razy. W stosunku do roku 2004 goprowcy odnotowali spadek liczby zdarzeń o ok. 100.
Tak e pod względem finansowym było trochę lepiej ni w latach minionych. - Od marszałka
województwa małopolskiego dostali nowy sprzęt. Nie mieliśmy okazji oficjalnie podziękować, bo
specjalistyczny sprzęt poszedł od razu w ruch. U ywany jest niemal codziennie na stokach.
Nowe przejście graniczne z Czechami
Turyści mogą ju korzystać z nowo otwartego przejścia na granicy polsko-czeskiej Łomnica
– Ruprechtick�½ Špičák. Przejście znajduje się na najwy szym szczycie czeskiej części Gór
Suchych.
Na samej górze stoi wie a widokowa, z której mo na podziwiać panoramę Głuszycy,
Broumova i polską część Gór Suchych. Przejście przeznaczone jest wyłącznie dla turystów pieszych,
rowerzystów oraz narciarzy. Czynne jest w godzinach 8-18.
***
Na początku stycznia zmarł znany austriacki himalaista, badacz, pisarz i nauczyciel
Dalajlamy Heinrich Harrer. Harrer zmarł w mieście Friesach, w Karyntii, kraju związkowym
w Austrii. Miał 94 lata.
Napisał ponad 20 ksią ek.
Światowym
bestsellerem stały się jego
wspomnienia
"Siedem lat w Tybecie. Moje ycie na dworze
Dalajlamy".
Latem 1939 roku Heinrich Harrer wziął udział w niemieckiej
ekspedycji na Nanga Parbat. Gdy w Europie wybuchła wojna,
himalaiści, jako obywatele III Rzeszy, zostali internowani przez
Brytyjczyków. Kilka lat spędzili w obozie jenieckim w Indiach. W
końcu udało im się uciec. Po długiej wędrówce Harrer dotarł do Lhasy.
fot. arch. Wikipedia.org
W stolicy Tybetu przebywał w latach 1946-1952, ucząc młodego XIV.
Dalajlamę, politycznego i duchowego przywódcę Tybetańczyków, m.in.
angielskiego i geografii. W 1952 roku powrócił do Europy - zorganizował wiele ekspedycji
etnograficznych i górskich w Azji, Ameryce Łacińskiej, Afryce i Oceanii. Na postawie jego
tybetańskich wspomnień Jean-Jacques Annaud nakręcił w 1997 roku film "Siedem lat w Tybecie" - w
postać Herrera wcielił się amerykański aktor Brad Pitt. W 1997 roku Heinrich Harrer przyznał, e był
członkiem SS i partii narodowosocjalistycznej (NSDAP).
Nowe Towarzystwo – Polskie Towarzystwo Sudeckie
Artykuł wstępny
UTRZYMANY TRUD
Powstanie Polskiego Towarzystwa Sudeckiego
Dnia 10 listopada 2005 roku uwzględniając przedło ony wniosek zorganizowanej turystycznej grupy
przyjaciół Sudetów, Sąd Rejonowy dla miasta Wrocławia postanowił wpisać do Krajowego Rejestru
Sądowego pod numerem 0000244684 POLSKIE TOWARZYSTWO SUDECKIE z siedzibą we
Wrocławiu. Tym samym zrodziło się przy terenie Sudetów pierwsze polskie turystyczne
stowarzyszenie z dostępem doń organizacji z Kraju i Zagranicy, obejmujące swoim działaniem całość
obszaru Przewy szenia Sudeckiego.
Praktycznie powołane z postanowienia działaczy i członków Towarzystwa Sudeckiego we
Wrocławiu i Klubu Sudeckiego w Poznaniu, administracyjnie ustalone, powstaniem Polskie
3
Towarzystwo Sudeckie sięga czasu odleglejszego.Oba współtwórcze stowarzyszenia wyra ając
własną myśl turystyczną wcześniej w ró nych organizacjach: PTT i PTTK, w przyjętych nazwach
własnych podkreślały uzurpowanie sobie prawa do przedstawicielstwa sudeckiego. Działając
równolegle od roku 1989,
trudziły się
w ramach PTT jako Oddział Sudecki i w PTTK jako Sekcja
Przewodników Sudeckich dla najbli szych im terenowo gór: Sudetów.
Towarzystwo Sudeckie po zerwaniu się w 1999 roku więzi Oddziału Sudeckiego PTT z Zarządem
Głównym PTT i wpisie o przyjętej nazwie do ewidencji stowarzyszeń zwykłych w 2002 roku,
podkreśliło w swym Regulaminie, e "jest kontynuatorem tradycji Oddziału Sudeckiego PTT z lat
1989-1999 oraz istniejących w latach 1945-1950 innych oddziałów dolnośląskich PTT, później
PTTK".Klub Sudecki po likwidacji ju w 1989 roku Sekcji Przewodników Sudeckich przy Oddziale
PTTK w Poznaniu i przemianowaniu jej na Klub Sudecki PTTK oraz wpisie o przyjętej nazwie tego
do ewidencji stowarzyszeń zwykłych w 2003 roku jako stowarzyszenie samorządne, podtrzymało
zapał do misji przewodnickiej (Udowodniony sukcesem przez wywodzącego się z Klubu; później
Przedstawiciela ośrodka jeleniogórskiego) krocząc własna sudecką drogą.
Organizacja przyjęła w to samym znaku za symbol muflona; zwierzęcia rozpoznawalnego w
Karkonoszach i nadającego charakter Sudetom, w połączeniu z goryczką trojeściową; rośliną
występującą powszechnie w Sudetach. Trzy kwiaty goryczki symbolizują trzy ośrodki: Wrocław,
Poznań i Jelenią Górę, które stanęły u podstaw Polskiego Towarzystwa Sudeckiego.
Lokalne stowarzyszenia turystyczno-krajoznawcze w Sudetach tworzono od początku lat
osiemdziesiątych XIX wieku, bowiem rosnący szybko ruch krajoznawczy wprowadził potrzebę
powołania do ycia takich specjalnych organizacji, które by niosły pomoc wędrowcom w urządzaniu i
odbywaniu wycieczek, zwłaszcza dłu szych (Patrz: J.Janczak Z kuferkiem i chlebakiem Kraj
1988).Na terenie Sudetów zorganizowano w roku 1880 niemieckie Towarzystwo Karkonoskie o
nazwie Riesengebirgsverein w skrócie RGV z siedzibą w Jeleniej Górze; siedem lat później ni
powstałe w 1873 roku Galicyjskie Towarzystwo Tatrzańskie, te potem znane jako Polskie
Towarzystwo Tatrzańskie w skrócie PTT. Od 1881 roku działało tu Towarzystwo Górskie Hrabstwa
Kłodzkiego o niemieckiej nazwie Gebirgsverein der Grafschaft Glatz. W roku 1884 powstały jego
sekcje we Wrocławiu i Gliwicach o następnej nazwie Kłodzkie Towarzystwo Górskie, w języku
niemieckim Glatzer Gebirgsverein w skrócie GGV. Po czasie, w latach 1946-1950 na terenie Dolnego
Śląska
zało ono cztery oddziały Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego: W Jeleniej Górze,
Wrocławiu, Kłodzku i Wałbrzychu. Oddział PTT we Wrocławiu zaistniał w 1946 roku jako drugi po
Dolnośląskim Oddziale PTT w Jeleniej Górze wywiedzionym z zało onego tam w 1945 roku
Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. Niezale nie od nich działała Międzyoddziałowa Komisja
Sudecka PTT oraz Dyrekcja Turystyki Sudeckiej PTT (Patrz: Z.Kulik Oddział PTT we Wrocławiu
Śląski
Labirynt Krajoznawczy Sudety 1991).
Teraz znów Polskie Towarzystwo Sudeckie podejmuje trud poprzedników: Dolno- i Górnoślązaków;
Niemców, Polaków, Czechów w Górach Sudeckich zwanych te Czeskimi - ludzi słu
ących
turystycznie tej Ziemi od ponad stu lat.
Wrocław, 25 listopada 2005 Artur Desławski
(skrót Red.).
Oprac. graficzne, redakcja i skład: Zbigniew Muszyński
4
Zgłoś jeśli naruszono regulamin