00:00:57:Miałem niewielkš firmę. 00:01:02:Kompanię Pelikan. 00:01:06:Rytownicy, drukarza, 00:01:09:pisarz, aktor lub dwóch. 00:01:12:Naszš specjalnociš było słowo 00:01:16:Handlowalimy słowami. 00:01:18:Słowami w ksišżkach 00:01:21:i słowami na scenie. 00:01:23:Moi podwładni podróżowali|z żonami i kochankami. 00:01:31:Także mój krewniak Edward 00:01:35:i młoda kobieta imieniem Zuzanna, 00:01:39:którš poznałem kiedy cielenie. 00:01:43:Tak. 00:01:49:Potrzebowałem pieniędzy|na rozwój działalnoci. 00:01:53:Chciałem sprzedawać nie tylko słowa,|lecz również obrazy. 00:01:58:Obrazy w ksišżkach. 00:02:00:Obrazy na scenie. 00:02:03:Każda nowa technologia|wizualna słono kosztuje. 00:02:07:I każda technologia wizualna|prędzej lub póniej 00:02:13:zaczyna wintuszyć. 00:02:16:Zawsze chciałem udać się do Włoch. 00:02:21:To było zimš. 00:02:24:Dziesięć lat temu. 00:02:26:Po drodze wylšdowalimy|w Colmarze nad Renem, 00:02:29:gdzie poprosiłem o audiencję|u tamtejszego gubernatora wojskowego, 00:02:34:Margrabiego. 00:02:36:Człowieka, który mienił się liberałem. 00:02:41:Wystarczyło nieco wyobrani, by go urzec 00:02:46:i nakłonić do rozstania się|z pieniędzmi. 00:02:51:A może i z własnš godnociš. 00:02:53:Tylko się nie przestraszcie. 00:02:55:Codziennie o szóstej|muszę publicznie zrobić kupę, 00:02:58:bez względu na to,|czy mam takš potrzebę. 00:03:01:Aby uszanować moich dworzan|i nie odstawiać czczej farsy, 00:03:05:wdrożyłem swój organizm|do całkowitego posłuszeństwa. 00:03:08:Zgodnie ze starym zwyczajem,|sięgajšcym Bóg wie ile wstecz, 00:03:12:mam ukazywać się przed ludem|jako człowiek z krwi i koci. 00:03:16:Który z mnich przodków,|pragnšć się poniżyć w akcie pokuty 00:03:21:za jakš niewysłowionš zbrodnię, 00:03:24:choć, miem twierdzić, także pod wpływem|pewnym cišgot ekshibicjonistycznych, 00:03:31:uznał, że najlepszym po temu miejscem|będzie pałacowa biblioteka. 00:03:36:Może ksišżki kojarzyły mu się z kałem? 00:03:41:Stało się to zwyczajem. 00:03:44:Słucham. 00:03:47:Wasza Wysokoć, 00:03:49:Signor, 00:03:51:Ksišżę, 00:03:53:Wasza Dostojnoć, 00:03:54:Sire, 00:03:56:Panie? 00:03:58:Panie. 00:04:00:Chcę założyć nowš|drukarnię w Hadze, 00:04:05:w Niderlandach, 00:04:07:aby szerzyć nowoczesne rozumienie|wiedzy klasycznej i biblijnej. 00:04:12:Włoski nowy humanizm|w protestanckim ujęciu. 00:04:19:Wasza Wysokoć, Signor, Ksišżę,|Wasza Dostojnoć, Sire, Panie... 00:04:24:przybywamy do ciebie, żarliwego|chrzecijanina i uznanego humanisty, 00:04:29:z probš o wsparcie|naszego przedsięwzięcia- 00:04:33:Ile chcecie?|I co ja będę z tego miał? 00:04:37:Naszš ambicjš, Signor, jest wdanie|ilustrowanym dzieł Owidiusza, 00:04:42:koncentrujšcej się na|przygodami zmysłowym Jowisza, 00:04:47:które wstępnie można by|nazwać Wiarołomstwami Jowisza, 00:04:50:względnie Żalami Junony,|jego małżonki. 00:04:56:W dalszej kolejnoci|zamierzamy opublikować 00:04:58:ilustrowany Stary Testament,|w którym dobrze wszystkim znane historie 00:05:03:zostanš opowiedziane|z niespotykanš dotšd swobodš. 00:05:07:Jednym słowem, spronoci. 00:05:12:Ile? 00:05:12:150 000 koron na prasę drukarskš. 00:05:15:80 000 koron rocznie na jej utrzymanie. 00:05:18:Dochody ze sprzedaży|Pokryjš bieżšce koszty. 00:05:20:Ado Mojego skarbca tran 40% zysków. 00:05:27:Jabłko. 00:05:31:Owoc poznania? 00:05:35:ródło zła na ziemi? 00:05:41:Nie jadam jabłek. 00:05:43:Obieram je dla moim małp. 00:05:45:A ty dla jakich małp|ubierasz swoje jabłka? 00:05:50:Dla mojej Kompanii Pelikan. 00:05:55:Kompania Pelikan. 00:05:58:Podjšłe się niebezpiecznego zadania. 00:06:03:Pelikany! 00:06:05:Pelikany to ptaki karmišce|swoje młode krwiš z własnej piersi. 00:06:13:Chcemy wam dostarczyć rozrywki. 00:06:16:Odegramy przed wami|te umoralniajšce opowieci. 00:06:20:Zademonstrujemy gamę naszych ambicji|i specyfikę naszych zainteresowań. 00:06:24:Będzie to swoista reklama|naszego przedsięwzięcia. 00:06:33:Skupcie się najpierw na Biblii, 00:06:36:na Starym Testamencie,|i dowiedcie swej wiary, 00:06:39:a dopiero potem wemiecie się|za klasyczne alegorie, 00:06:42:by zaprezentować dorobek naszej wiedzy. 00:06:44:Wyznanie wiary jest ważniejsze, 00:06:47:otworzy przed wami|cały szereg możliwoci. 00:06:49:Macie 10 lat na stworzenia|najlepszych ksišżek w swoim rodzaju. 00:06:53:Wyłšcznie dla mnie. 00:06:56:Ale... 00:06:58:będziecie przed nami występować|przez 5 kolejnych wieczorów. 00:07:02:Potem możemy podpisać umowę, 00:07:04:w dniu waszego wyjazdu,|czyli w najbliższy poniedziałek. 00:07:08:O ile, rzecz jasna, 00:07:12:wszystkie oczekiwania zostanš spełniane. 00:07:14:Interesuje nas 6 zakazanych|praktyk seksualnych. 00:07:19:W tej epoce bez wštpienia|sš one wykroczeniem, 00:07:23:a w każdej epoce - ciężkim grzechem. 00:07:27:Przedstawiam wam -|to może być pewna niespodzianka - 00:07:29:mojš mamkę, 00:07:32:wielce szacownš kobietę,|która 0 miłoci wie prawie wszystko. 00:07:37:Wszyscy moi słudzy sš czarni,|jak widać. 00:07:39:Posiadanie czarnych sług jest w modzie. 00:07:42:Pozwól. 00:07:44:Czarni słudzy znikajš w ciemnoci. 00:07:47:Wiedziałe o tym? 00:07:49:Znikajš o zmierzchu. 00:07:52:Stajš się niewidzialni. 00:07:55:A niewidzialni słudzy|zawsze byli w cenie. 00:07:59:Naprawdę dobry czarny sługa|trafia się rzadko i dużo kosztuje. 00:08:03:Musimy więc sobie radzić i|sami produkować czarnych sługów. 00:08:07:W oczekiwaniu na lepsze czasy. 00:08:09:Nie sš czarni tylko na twarzy i szyi,|nawet fiuty, cipy i tyłki majš czarne. 00:08:17:Ale nie dobierajcie się do nich!|Nie wolno się do nich dobierać'. 00:08:21:Prawda, Ebolu?|To zabronione. 00:08:24:Nie chcielibymy, żeby kogo|spotkało srogie rozczarowanie. 00:09:02:Dzi Ebola więtuje urodziny! 00:09:06:Minęło wiele lat,|odkšd bezzębnymi ustami 00:09:11:ssałem pożywne mleko|z jej ciepłych sutków. 00:09:14:Tylko dla mnie, bo wiem,|że gdy człowiek wkłada w co całe serce, 00:09:18:robi to przede wszystkim dla siebie|i ewentualnie dla jeszcze jednej osoby. 00:09:23:Róbcie swoje widowisko|z mylš o tej jednej osobie: 00:09:26:mojej zacnej mamce. 00:09:29:Dogódcie jej, a i ja będę|szczęliwy, i to bardzo, 00:09:34:Panie Goltziusie, rytowniku, 00:09:37:drukarzu, 00:09:40:pornografie? 00:10:31:Uwaga na schodki. 00:10:34:Sprowadzilimy skarpę z Paryża. 00:10:38:Proszę tędy- 00:10:47:Nieładnie! 00:10:55:Szanowne Damy Dworu,|Wasze Eminencje, Panie i Panowie, 00:11:02:Kompania Pelikan z Hagi|ma zaszczyt przestawić Państwu 00:11:08:Odkrycie pierwotnego grzechu cielesnego|przez Adama i Ewę w ogrodzie Edenu'. 00:11:21:Oto mężczyzna. 00:11:24:Własnoć Boga. 00:11:28:Pierwszym grzechem i potencjalnym|przestępstwem jest podglšdam. 00:11:33:Oczywicie zaraz nasuwa się pytanie: 00:11:35:cóż innego będzie teraz|robić publicznoć w Colmarze? 00:11:39:Cóż innego robicie teraz wy? 00:11:44:Czy teatr jest miejscem, 00:11:46:w którym dajemy sobie przyzwolenie,|by podglšdać innych? 00:11:51:Oto kobieta. 00:11:54:Własnoć Boga i mężczyzny. 00:11:59:Tak więc już na wstępie|uwiarygodnilimy się w ich oczach. 00:12:05:Mam nadzieję, że także i w waszych. 00:12:12:Akt stworzenia był|bardziej konceptualny! 00:12:15:Bóg nie zrobiłby tego tak wulgarnie! 00:12:20:Nie uważa Rabin,|że to byk) bardzo piękne? 00:12:23:Nie uważam. 00:12:24:To był pokaz rozpasanej|cielesnoci rodem z burdelu. 00:12:28:Księga Rodzaju jest|znacznie mniej dosłowna! 00:12:30:A szkoda! Nasza wiara|byłaby dużo gorętsze! 00:12:36:Zamierzamy oczywicie opowiedzieć|tę bardzo siarš historię 00:12:41:w sposób z dawien dawna uwięcony|wielowiekowym zwyczajem. 00:12:46:Przez powolne budowanie|miłosnego napięcia 00:12:49:aż po jego najpełniejszy wyraz 00:12:52:Niechaj wierzbiš sutki,|napinajš się moszny, 00:12:57:wschodzš fiuty. 00:12:59:Nabrzmiewa wzgórze Wenery. 00:13:04:Mężczyzno, 00:13:06:nadaję ci imię 00:13:09:Adam. 00:13:10:Adam to prastare aramejskie słowo|oznaczajšce wiele meczy: 00:13:15:poczštek, 00:13:17:jań, oko, 00:13:19:pustš przestrzeń gotowš do zapisania. 00:13:23:Tak jak ja nadałem imię tobie,|taki ty musisz teraz... 00:13:26:Tak jak Bóg nadał imię Adamowi, 00:13:29:tak i Adam musi|teraz ponazywać' wszystko inne 00:13:32:na tym nowiutkim, wspaniałym wiecie. 00:13:36:Wybieraj mšdrze. 00:13:39:Zatrudniłem angielskiego|dramatopisarza, Boethiusa. 00:13:44:Twierdzi, że zna wszystkich|nowym dramatopisarzy angielskich. 00:13:48:Tego jest tak dużo. 00:13:50:Tyle rzeczy do WW"- 00:13:51:Zacznij od większego pojęcia. 00:13:54:A potem schod coraz niżej|aż do najwęższym kategorii. 00:14:00:.Ja tak zawsze robię. 00:14:05:Niebo! 00:14:07:Bardzo dobrze. 00:14:09:Angielski teatr był wtenczas|w rozkwicie. Zresztš nadal jest. 00:14:14:Płaciłem mu 8 funtów od sztuki. 00:14:18:Poznalimy się w teatrze w Southwark. 00:14:21:Robilimy razem kupę. 00:14:24:Uderzyło mnie, że nie|nosi pod spodem bielizny. 00:14:27:Drzewo! 00:14:28:Tak, widzę, że pojšłe, w czym rzecz. 00:14:33:Zaczynasz rozumieć boskie zamysły. 00:14:38:Brawo, Adamie. Brawo! 00:14:41:Bez cackania wepchnšł|fiuta w swój saczek, 00:14:44:jak gdyby chował mieczyk do pochwy. 00:14:48:Zostawię cię teraz, gdyż|muszę jeszcze trochę posiedzieć 00:14:53:nad kilkoma abstrakcyjnymi wartociami,|które wymagajš pewnych poprawek. 00:14:59:Tylko bez szaleństwu. 00:15:03:Spodobał mi się ten dramatopisarz. 00:15:05:Spodobał mi się jego fiut|i to, jak się z nim obchodził. 00:15:12:Cóż za zuchwałoć!|Boga się nie oklaskuje! 00:15:14:Dlaczegóż by nie? 00:15:16:- Oby wasze dłonie smażyły się w piekle!|- Chryste... 00:15:19:On tylko oklaskiwał dobre urzynki,|jak przystało na chrzecijanina. 00:15:22:- Ja też będę klaskać.|- I ja. 00:15:27:Biblijne stworzenie mężczyzny|- i kobiety - 00:15:31:z punktu widzenia malarzy ...
KA-KAA